Obóz jeździecki - Witnica - lipiec 2007




W zeszłym roku w lipcu byłam na obozie konnym w Witnicy. Był to najlepszy wyjazd w moim dotychczasowym życiu. Obóz był organizowany przez Ośrodek Jeździecki Piaf z Łodzi. Witnica to takie małe miasteczko w Województwie Lubuskim. Większe miasto w okolicy to Gorzów Wielkopolski. Ośrodek Leśne Ustronie, w którym przebywaliśmy położony jest w malowniczej scenerii na skraju lasu, 2 kilometry od miasteczka. Na terenie obiektu znajduje się stajnia, w której stoi 16 naszych ukochanych koni.
Większość obozowiczów zakwaterowana była w drewnianych przytulnych domkach (z łazienkami, lodówką itd.). Część uczestników mieszkała w pokojach hotelowych - szczęściarze bo mieli też telewizory ;). W hotelu znajdowała się restauracja, gdzie jedliśmy wyśmienite posiłki (nie tylko rosół i schabowy, ale panie robiły też dla nas zapiekanki, frytki, pizze czy hot-dogi...). Jednym słowem kuchnia pierwsza klasa. No ale do rzeczy... KONIE...Nigdzie się tak nie wyjeździłam konno jak na tym obozie. Jazdy odbywały się dwa razy dziennie - rano i popołudniu w 5-6 osobowych zastępach. Zazwyczaj raz na ujeżdżalni i raz w terenie. Po kilku dniach intensywnej nauki bolały niektóre części ciała, ale później było już dobrze. Konie, które wszystkie zostały przewiezione z Łodzi były naprawdę spokojne i dobrze ułożone. Mnie najbardziej do gustu przypadła Czanka, ale lubiłam jeździć też na Lordzie, zwłaszcza w terenie. Wieczorami lub jeśli padało odbywały się wykłady teoretyczne z jeździectwa. Dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy na temat historii, konkurencji jeździeckich, techniki jazdy czy sprzętu jeździeckiego. Tyle wiedzy, że człowiek nie jest w stanie wszystkiego spamiętać.
Po jazdach chodziliśmy do hotelu na salkę kondycyjną gdzie odbywały się zajęcia z gimnastyki i tańca nowoczesnego. Można też było pograć w tenisa stołowego lub bilarda. Oczywiście nie brakowało też atrakcji na świeżym powietrzu. Grałyśmy z chłopakami w piłkę i w siatkę. Jednym słowem nie dało się nudzić.
W trakcie obozu każdy domek dwa lub trzy razy odbywał w stajni wachtę. Do obowiązków "wachtowiczów" należało karmienie, pojenie i czyszczenie koni oraz pomoc przy siodłaniu. Sporo można się było nauczyć - znacznie więcej niż w stajni podczas cotygodniowych jazd. Jedynym mankamentem wachty była pobudka o godzinie 6.40, no ale czego się nie robi dla koni...Oczywiście zawsze można było przyjść i pomóc w stajni pod okiem stajennego bądź instruktora.
Podczas obozu braliśmy udział w spływie kajakowym po rzece Postomii. Spędziliśmy ponad pół dnia w kajakach obserwując piękne widoki i rozmaite gatunki ptaków (płynęliśmy przez rezerwat ptaków). Chociaż ani przez moment nie trzeba było wiosłować pod prąd to jednak trochę ręce się napracowały. Jednak opłacało się dla tak malowniczych krajobrazów.
Jeździliśmy też rowerami nad jezioro położone w środku lasu. Woda była tak czysta, że nawet na głębokości 2 metrów było widać dno - ja nie widziałam, ale chłopaki opowiadali jak popłynęli z ratownikiem.
Wieczorami odbywały się ogniska ze śpiewem konnych piosenek, konkursami i oczywiście kiełbaskami. Co jakiś czas były też dyskoteki. Podsumowując wyjazd do Witnicy powiem krótko, BYŁO SUPER !!!
Już nie mogę się doczekać przyszłych wakacji, które też tam spędzę !!!

Uczestniczka




domki domki siwa siwa jezioro jezioro
konie konie siwa konie jezioro jezioro
jazda jazda jazda jazda jazda jazda
teren teren teren teren jazda jazda
pławienie pławienie pławienie pławienie pławienie pławienie
jazda jazda jazda jazda jazda jazda
pławienie pławienie jazda jazda pławienie pławienie
ognisko ognisko ognisko ognisko zaduma zaduma
ognisko ognisko ognisko ognisko ognisko ognisko
jazda jazda instruktor instruktor jazda jazda
lonża lonża teren teren jazda jazda
jezioro jezioro instruktor nad jeziorem nad jeziorem nad jeziorem
nad wodą nad wodą w wodzie w wodzie nad jeziorem nad jeziorem
czar czar karmienie karmienie przed stajnia przed stajnia
teren teren teren teren teren teren
grupa grupa śpiewanie śpiewanie detektyw detektyw